Weekend w Górach Stołowych

Góry Stołowe należą do moich ulubionych miejsc w Sudetach. Owszem, Karkonosze są piękne, Góry Sowie mają własne uroki, podobnie z Górami Izerskimi. Zresztą, za to właśnie najbardziej kocham Sudety – bogactwo różnorakich pasm jest naprawdę świetną sprawą i za każdym razem wybieram się z wielką przyjemnością w tamte strony. Nie mam daleko, więc robię to w miarę często, organizując spontaniczne wypady na weekendy. 

Tym razem powód był szczególny, pojawili się znajomi nie znający tych okolic, więc byłam trochę przewodniczką. Plan był w sumie taki, by w ciągu dwóch dni zobaczyć możliwie jak najwięcej. Oczywiście coś tam zaplanowałam i wyruszyliśmy.

W Górach Stołowych jest pięknie przede wszystkim z uwagi na formy skalne, jakie można tam właśnie podziwiać. Co jeszcze lepsze, na przykład dla osób nieco leniwych, można sporo zobaczyć przez szybę samochodu. Idealnym miejscem jest droga Stu Zakrętów, prowadząca między innymi wokoło Szczelińca Wielkiego, najwyższego szczytu Gór Stołowych. Ja oczywiście lubię chodzić, ale przejazd tą drogą jest naprawdę bardzo dużym przeżyciem. Z uwagi na wielość zakrętów i przepaście jedzie się powoli, jest czas na poczucie pierwszego wrażenia obcowania z tym miejscem.

Z naturalnych atrakcji oferowanych przez Góry Stołowe nie sposób pominąć Błędnych Skał. Zawsze jak tam jestem, śmieję się trochę, że powinny nazywać się „Obłędne”, bo są takie zapierające dech  w piersi. Polecam zawsze każdemu. Podobnym miejscem są Skalne Grzyby, gdzie również można stanąć pod kilkumetrowym głazem o kształcie borowika na przykład.

Z kolei wśród zabytków wytworzonych przez człowieka zdecydowanie warto odwiedzić „polskie Jeruzalem”, czyli Wambierzyce. Monumentalna barokowa bazylika i zapierająca dech w piersi kalwaria (około setki kaplic i kapliczek!) robią naprawdę spore wrażenie. Jeszcze silniejszych doznań można spodziewać się z chwilą wizyty w słynnej Kaplicy Czaszek w Czeremnej. Powstała w XVIII kaplica ma przypominać o kruchości naszego życia i rzeczywiście to robi, a my zyskaliśmy chwilę refleksji nad przemijaniem i ulotnością. Wpadliśmy jeszcze na koniec do Dusznik, gdzie piękna stara papiernia kryje w sobie świetne Muzeum Papiernictwa.

Jak zawsze weekend skończył się zbyt szybko, nie udało się w pełni poczuć magii Gór Stołowych. Dlatego też niebawem wracam tam znowu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s